„Pacjentka” – idealny thriller psychologiczny?

Debiut, na który warto było czekać

Pacjentka” pióra Alexa Michaelidesa szybko osiągnęła status najbardziej oczekiwanej książki 2019 roku, a następnie jednego z największych tegorocznych odkryć. Powieść rozpoczynającą się od słów „Alicia Berenson miała trzydzieści trzy lata, gdy zabiła męża” do tej pory przetłumaczono na kilkanaście języków, a prawa do jej wydania sprzedano w ponad trzydziestu krajach. 

Barwny język i lekkość opisów sprawiają, że książkę czyta się z nadzwyczajną łatwością, jednocześnie przez kolejne godziny – od mocnego zawiązania fabuły aż do szokującego zakończenia – nie mogąc oderwać się od lektury. 

Nierozwikłana zagadka

Narratorem opowieści jest Theo Faber – psychoterapeuta, zaintrygowany kontrowersyjną postacią Alicii Berenson. Kobieta – ceniona malarka, zdobywająca coraz większe uznanie w artystycznym świecie – została oskarżona o zabójstwo swojego męża Gabriela. W wyniku traumy przestała mówić, nie kontaktując się ze światem zewnętrznym również w żaden inny sposób. Alicia nie odezwała się zarówno w czasie zatrzymania, jak i podczas całego procesu, a wreszcie umieszczono ją w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym, gdzie – wciąż milcząc – spędziła sześć kolejnych lat. 

Theo poznajemy w momencie, gdy rezygnuje z dochodowego zajęcia na rzecz pracy w ośrodku o zaostrzonym rygorze, robiąc to wyłącznie ze względu na możliwość prowadzenia terapii z Alicią. Głęboko przekonany, że uda mu się dotrzeć do tajemniczej malarki, początkowo napotyka z jej strony na nieprzenikniony opór. Nie traci jednak nadziei na to, że kierując się własną intuicją i niekonwencjonalnymi metodami nakłoni Berenson do opowiedzenia mu swojej historii. Coraz mocniej zaangażowany w rozwiązanie zagadki, ignoruje ostrzeżenia personelu i poza murami ośrodka rozpoczyna śledztwo na własną rękę.

Co tak naprawdę ukrywa Alicia? Dlaczego przestała mówić? Jakie motywy kierowały nią, kiedy sięgała po pistolet i celowała w głowę Gabriela, którego zwykła nazywać miłością jej życia? 

Kalejdoskop uczuć

Fabuła „Pacjentki” fascynuje od pierwszych stron i nie pozwala na chwilę oddechu. Czytelnik odkrywa kolejne strony pamiętnika, jaki Alicia prowadziła na długo przed tragiczną śmiercią męża, a równolegle poznaje wydarzenia z perspektywy narratora – nowego terapeuty kobiety. Okazuje się, że również Theo zmaga się z osobistym dramatem. Poszukując rozwiązania trudnej sytuacji, uparcie usiłuje rozdzielać życie prywatne i pracę, jednocześnie odczuwając coraz większą fascynację milczącą kobietą. Jego zainteresowanie wkrótce przekracza ramy zawodowego profesjonalizmu.

Alex Michaelides dużo uwagi poświęca emocjom swoich postaci, tak że różnorodne, skrajne odczucia przeplatają się, a zarazem uzupełniają z fragmentami doskonale zbudowanej intrygi. Jak przystało na zakończenia dobrych thrillerów, finał historii szokuje, wywracając wszystkie zebrane do tej pory elementy układanki do góry nogami. 

„Pacjentkę” można bez wątpienia zaliczyć do powieści, które „pożera się” jednym tchem i o których nie można zapomnieć na długo po zakończeniu lektury. Struktura oparta na niebanalnym pomyśle i lekkie pióro autora sprawiają, że opowieść porywa i uwodzi – nie tylko miłośników gatunku. Debiut Michaelidesa jest wyrafinowanym thrillerem psychologicznym, który trzyma w napięciu do ostatniej strony, a wreszcie pozostawia oszołomionego czytelnika sam na sam z szokującym rozwiązaniem.